Meaning Makers
← Artykuły
Oryginalny baner artykułu Wojtka Mendyki: Nie negocjuj rozsądnie. Negocjuj ambitnie.

Nie negocjuj rozsądnie. Negocjuj ambitnie.

Wojtek Mendyka

Pamiętasz, jak to jest być naprawdę głodnym? Nie w sensie „zaraz coś zjem”, tylko w takim stanie, w którym zaczynasz szukać rozwiązań. Zmieniasz plan, kombinujesz, nie odkładasz spraw na później. Głód uruchamia działanie.

W negocjacjach działa dokładnie ten sam mechanizm. To proste. Jeżeli nie masz głodu wyniku i głodu wartości, bardzo szybko akceptujesz poziom „wystarczy”. Nie dlatego, że druga strona Cię ograła, tylko dlatego, że sam stworzyłeś sobie środowisko komfortu. Niskie oczekiwania dają spokój, ale odbierają energię do walki o więcej. Aspiracje pełnią tu rolę głodu - są tym, co pcha Cię do działania wtedy, gdy pojawia się napięcie.

Dopiero kiedy masz jasno określone aspiracje, uruchamia się kolejny ważny mechanizm. Mózg zaczyna wychwytywać momenty, w których działasz niezgodnie z tym, co sam sobie ustaliłeś. Dokładnie jak z jedzeniem. Jeśli wiesz, że Twoim celem jest określona liczba kalorii w ciągu dnia, to sięgnięcie po przypadkowy batonik nie przechodzi neutralnie. Pojawia się lekkie, nieprzyjemne ukłucie. Nie dlatego, że batonik jest „zły”, tylko dlatego, że oddala Cię od celu.

W negocjacjach jest tak samo. Kiedy masz aspiracje, czujesz moment, w którym zaczynasz schodzić zbyt nisko. Kiedy ich nie masz - nic Cię nie alarmuje. I właśnie dlatego tak łatwo zadowolić się czymś, co jest „okej”, zamiast walczyć o to, co naprawdę ma wartość.

Ten sam mechanizm, różne konteksty

Ten schemat widać w wielu obszarach życia. W sporcie zawodnicy, którzy „już swoje wygrali”, nadal grają poprawnie, ale bez intensywności, którą mieli wcześniej. Umiejętności zostają, determinacja słabnie. W biznesie firmy, które osiągają pozycję lidera, często zaczynają koncentrować się na ochronie status quo zamiast na dalszym rozwoju. I niemal zawsze pojawia się mniejszy, bardziej głodny gracz, który zaczyna przesuwać rynek.

Aspiracja działają jak sufit - jeśli ustawisz go nisko, dokładnie tam dojedziesz. Ci którzy chcą więcej, przesuwają punkt odniesienia - dlatego kończą wyżej
Aspiracja działają jak sufit - jeśli ustawisz go nisko, dokładnie tam dojedziesz. Ci którzy chcą więcej, przesuwają punkt odniesienia - dlatego kończą wyżej

To samo dzieje się w karierach zawodowych. Na początku stawka jest wysoka, a zasoby ograniczone, więc pojawia się naturalny głód. Ciśniesz, walczysz, nie odpuszczasz. Z czasem robi się bezpieczniej i wygodniej. I ten napęd nie wraca sam z siebie. Trzeba go odbudować świadomie, przez ambitniejsze cele i wyższe aspiracje.

Problem w tym, że wysokie aspiracje idą w kontrze do ewolucji. Z punktu widzenia przetrwania, gdy osiągnąłeś już punkt komfortu - „cel został zrealizowany”. Przetrwasz. Poradzisz sobie. Po co chcieć więcej? Kiedy nie miałeś nic, głód był naturalny. Dziś masz to, czego potrzebujesz, więc walka przestaje być oczywista. A bez walki nie ma wzrostu.

Gdzie naprawdę zaczynają się problemy w negocjacjach

Wiele osób zakłada, że słabe wyniki negocjacyjne wynikają z braku argumentów, trudnego klienta albo ograniczeń rynkowych. W praktyce problem zaczyna się wcześniej. W momencie, w którym sami obniżamy swoje oczekiwania, zanim druga strona zdąży cokolwiek powiedzieć.

Często mówię, że negocjujemy we własnej głowie . Jeszcze w windzie. W drodze na spotkanie. Zastanawiasz się, czy na pewno powiedzieć tę kwotę. Czy na pewno zaproponować taki zakres. Już widzisz w głowie reakcję drugiej strony - zdenerwowanie, odrzucenie, ryzyko popsucia relacji. I zanim dojedziesz na ostatnie piętro, zmieniasz ofertę. Inna kwota. Inny zakres. Inne oczekiwania.

Gratulacje. Druga strona nigdy nie doświadczyła prawdziwych negocjacji z Twojej strony. Punkt, od którego zaczniesz rozmowę, stanie się dla niej nowym punktem odniesienia. A wszystkie negocjacje, które odbyły się w Twojej głowie, nie mają żadnego wpływu na jej percepcję wartości.

Negocjacje to doświadczenie. Emocje. Napięcie. Dynamika. Jeżeli pozbawisz drugą stronę tego doświadczenia, odbierasz sobie jedno z najsilniejszych źródeł wpływu.

Dlaczego aspiracje działają, zanim padną liczby

Aspiracje wpływają na negocjacje na kilku poziomach jednocześnie .

Po pierwsze - zmieniają zachowanie. Osoby z wysokimi aspiracjami dłużej bronią swojego stanowiska, rzadziej wycofują się przy pierwszym oporze i aktywniej szukają argumentów. Nasz mózg bardzo szybko wykrywa momenty, w których zaczynamy odchodzić od własnych celów - dokładnie tak samo jak wtedy, gdy mamy ustaloną liczbę kalorii i sięgamy po coś, co nie ma sensu z punktu widzenia tego celu. To generuje dyskomfort, który paradoksalnie działa mobilizująco. Pojawia się napięcie, które pcha nas do dalszego działania zamiast natychmiastowej zgody.

Po drugie - aspiracje komunikują wartość . Oferty oceniamy nie tylko przez pryzmat argumentów, ale przez to, co one sygnalizują. Jeżeli coś jest wyraźnie tanie albo „łatwe do dogadania”, pojawia się podejrzliwość. Niska cena bardzo często odbiera wartość. I nie jest to irracjonalne. Marki premium od lat budują swoją pozycję właśnie na niedostępności i wysokim progu wejścia. Cena nie tylko odzwierciedla wartość - ona ją współtworzy.

Dlatego pewne rzeczy są pożądane właśnie dlatego, że nie są dostępne dla wszystkich. Gdyby każdy dostawał kluczyki do Porsche 911 na osiemnastkę, to przestałoby być obiektem marzeń. Aspiracje działają dokładnie tak samo - budują ramę, w której druga strona zaczyna inaczej myśleć o wartości.

Po trzecie - aspiracje wpływają na zachowanie drugiej strony. Na warsztatach niemal zawsze pojawia się para, w której jedna osoba, słysząc wysoką ofertę, zaczyna kwestionować własne przygotowanie. Płaci więcej, niż planowała. Wychodzi poza swoje maksimum. Nie dlatego, że argumenty były lepsze, tylko dlatego, że aspiracja drugiej strony przesunęła jej poczucie „rozsądnego zakresu”.

To nie teoria. To się dzieje zawsze.

Ten mechanizm widzę na warsztatach negocjacyjnych od lat. Uczestnicy dostają ten sam case, te same informacje i te same ograniczenia. A mimo to wyniki potrafią się dramatycznie różnić. Jedna osoba „sprzedaje” rozwiązanie za 1900, inna za 12 750 .

Kolejna sesja, i znowu to samo. Również tym razem - wszyscy zadowoleni... do czasu gdy nie zobaczą wyników innych osób.
Kolejna sesja, i znowu to samo. Również tym razem - wszyscy zadowoleni... do czasu gdy nie zobaczą wyników innych osób.

Co ciekawe, obie strony często wychodzą z poczuciem, że „poszło dobrze” - do momentu, w którym porównujemy wyniki. Różnica niemal nigdy nie leży w sprycie czy technikach. Leży w punkcie odniesienia. Wszystko w życiu jest oceniane przez porównanie. Bez punktu odniesienia jesteśmy zadowoleni. Gdy się pojawi - zaczynamy reagować. Dokładnie to widać dziś w dyskusjach o jawności wynagrodzeń. Niezależnie od opinii, jedno jest pewne - porównania dopiero się zaczną.

Aspiracja, satysfakcja, granica - porządek zamiast chaosu

Negocjacje polegają na przesuwaniu granic. Żeby jednak realnie w nich uczestniczyć, musisz te granice najpierw sam dla siebie ustawić. W przeciwnym razie nie negocjujesz - tylko reagujesz. Odpowiadasz na ruchy drugiej strony, zamiast współtworzyć przestrzeń negocjacyjną.

Właśnie dlatego na warsztatach bardzo precyzyjnie porządkujemy ten temat. Każdy przed negocjacjami ustawia trzy poziomy: aspirację, satysfakcję i granicę. Aspiracja to to, czego naprawdę chcesz. Satysfakcja to poziom „okej”. Granica to moment, w którym wiesz, że wychodzisz ze stołu.

Problem polega na tym, że większość ludzi komunikuje satysfakcję zamiast aspiracji. Efekt jest przewidywalny. Sufit ustawiony nisko działa perfekcyjnie - dokładnie go osiągasz. Oczywiście aspiracje muszą uwzględniać realia rynkowe, konkurencję i kontekst. Ale nawet wtedy punkt startu ma gigantyczne znaczenie. Ci, którzy chcą więcej, statystycznie dochodzą dalej.

Dwa skrajne przypadki, i dwa wyniki w tej samej grupie. Zastanów się, czy kupujący który ustala aspiracje na 4500 może skończyć z zakupem za 1900? Oczywiście że nie. To samo ze sprzedającym, który ustala swój top na 2000 - nigdy nie sprzeda za 12750.
Dwa skrajne przypadki, i dwa wyniki w tej samej grupie. Zastanów się, czy kupujący który ustala aspiracje na 4500 może skończyć z zakupem za 1900? Oczywiście że nie. To samo ze sprzedającym, który ustala swój top na 2000 - nigdy nie sprzeda za 12750.

Jeżeli nie masz jasno określonej granicy, każda propozycja drugiej strony zaczyna Cię przesuwać. Krok po kroku. Bez momentu, w którym możesz powiedzieć „stop”. Wtedy bardzo łatwo pomylić elastyczność z dryfowaniem.

Jasno ustawiona granica nie blokuje negocjacji - ona daje Ci punkt oparcia. Wiesz, gdzie możesz ustępować, a gdzie rozmowa traci sens. Dopiero mając tę granicę, aspiracja zaczyna realnie działać: nie jako luźna nadzieja na lepszy wynik, ale jako kierunek, który prowadzi Twoje decyzje w trakcie rozmowy.

To nie tylko pieniądze. Bardzo często chodzi o zakres.

W negocjacjach projektowych problemem rzadko bywa sama cena. Znacznie częściej jest nim zbyt wąsko zdefiniowany zakres. Z obawy przed odrzuceniem upraszczamy rozwiązanie jeszcze zanim klient zobaczy jego pełną wartość. W efekcie sprzedajemy mniej, nawet jeśli warunki pozwalałyby na więcej.

Co ważne, aspiracje nie zawsze dotyczą tego, żeby „dodać”. Czasem chodzi o to, żeby „odjąć” - ograniczyć zakres po stronie klienta, skrócić czas, którego oczekuje, zmniejszyć liczbę iteracji, doprecyzować odpowiedzialność. Wysokie aspiracje mogą dotyczyć tego, żeby projekt był mądrzejszy i realny do dowiezienia, a nie tylko większy albo droższy.

Dlatego myślenie o aspiracjach wyłącznie w kontekście pieniędzy jest mylące. Większość negocjacji ma wiele obszarów. W rozmowie o pracę finanse to tylko jeden z nich. Obok masz warunki kontraktu, benefity, elastyczność, rozwój, zakres odpowiedzialności, okres wypowiedzenia. Jeżeli w odpowiednim momencie zakotwiczysz wysoko i pokażesz szerszą aspirację, tworzysz przestrzeń do wymiany. Możesz ustąpić w dwóch obszarach, żeby dowieźć wynik w trzecim - tym, który naprawdę ma dla Ciebie znaczenie.

Lekcja z mojej pracy w korporacji

Kiedy pracowałem w korporacji, dość szybko zorientowałem się, że szkolenia i rozwój to obszar, w którym chcę iść dalej niż przewiduje standardowa ścieżka. I komunikowałem to wprost. Moje aspiracje były jasno związane z rolami, projektami i poziomem odpowiedzialności, do których chciałem być dopuszczany.

To generowało napięcie. Pojawiały się komentarze, żarty i próby „sprowadzenia na ziemię”. W pewnym momencie dostałem nawet pół-żartobliwą ksywkę „young wolf”. Niby żart, ale w takich środowiskach porównania działają jak w negocjacjach - ktoś, kto komunikuje wyższe aspiracje, automatycznie staje się punktem odniesienia dla innych. I nie każdy czuje się z tym komfortowo.

Bukareszt, 2014. Szkolenie z negocjacji dla działu sprzedaży. To była moja certyfikacja. Fun fact: byłem jedynym "specjalistą" dopuszczonym do tego procesu. Reszta była z management'u. Dlaczego? Dziś to wiem: komunikowanie aspiracji.
Bukareszt, 2014. Szkolenie z negocjacji dla działu sprzedaży. To była moja certyfikacja. Fun fact: byłem jedynym "specjalistą" dopuszczonym do tego procesu. Reszta była z management'u. Dlaczego? Dziś to wiem: komunikowanie aspiracji.

Fakty były jednak jednoznaczne. To mnie wysyłano na najtrudniejsze projekty. To ja dostawałem dostęp do najlepszych certyfikacji. To ja trafiałem tam, gdzie stawka była najwyższa. Długofalowo doprowadziło mnie to do międzynarodowych projektów, pracy w kilkudziesięciu krajach i w końcu do zbudowania tego, co robię dzisiaj.

Nie twierdzę, że to droga dla wszystkich. Ale z perspektywy czasu wiem jedno - komunikowanie aspiracji, nawet jeśli generuje napięcie i chwilowy dyskomfort, realnie otwiera drzwi. I nie zamieniłbym tego na święty spokój.

Cztery praktyczne zasady pracy z aspiracjami

Jeśli aspiracje mają realnie wpływać na wynik negocjacji, muszą być czymś więcej niż „życzliwym myśleniem”. To są cztery zasady, które regularnie wracają w pracy Meaning Makers - i które widać w wynikach, a nie w deklaracjach.

1. Zawsze zaczynaj od aspiracji, nigdy od satysfakcji

To, od czego zaczynasz rozmowę, bardzo szybko staje się dla obu stron punktem odniesienia. Jeżeli na start komunikujesz satysfakcję, ustawiasz sobie niski sufit i trudno potem udawać, że chcesz więcej. Granicę zapisz na kartce, włóż do koperty i schowaj do kieszeni. Aspirację zapisz markerem na ręce - to ona ma prowadzić rozmowę, a nie Twój strach przed napięciem.

Przykład z negocjacji wynagrodzenia: osoby, które zaczynają rozmowę od „byłbym zadowolony z X”, bardzo często kończą dokładnie na X albo nawet niżej. Uczestnicy, którzy komunikują aspirację wyraźnie powyżej poziomu satysfakcji, nawet jeśli nie dostają pełnej kwoty, kończą rozmowę z lepszym wynikiem. Różnica nie wynika z technik, tylko z punktu startu.

2. Załóż, że Twoja aspiracja zostanie zakwestionowana

Wysokie oczekiwania niemal zawsze spotykają się z oporem. I to nie dlatego, że są nierozsądne, tylko dlatego, że druga strona musi je sprawdzić. Ten moment nie jest sygnałem porażki, tylko początkiem właściwych negocjacji. Problem zaczyna się wtedy, gdy traktujesz opór jak coś, z czego trzeba się natychmiast wycofać.

Przykład z negocjacji B2B: zdanie „to za drogo” bardzo rzadko oznacza koniec rozmowy. Najczęściej jest testem - sprawdzeniem, czy druga strona potrafi obronić wartość, czy wycofa się przy pierwszym napięciu. Widzę to wyraźnie: osoby, które mają przygotowane argumenty pod swoją aspirację, utrzymują ją znacznie dłużej. Ci, którzy nie są przygotowani, obniżają oczekiwania niemal automatycznie.

3. Najpierw pokaż pełną wizję, dopiero potem ją ograniczaj

Negocjacje to rozmowa o wyborach, ale nie da się wybierać z czegoś, czego się nie widzi. Jeżeli od razu pokazujesz wersję minimalną, sam odbierasz sobie przestrzeń do rozmowy o wartości. Pełna wizja nie jest obietnicą - jest punktem odniesienia, od którego dopiero zaczyna się wymiana.

Przykład z negocjacji projektowych: zespoły, które zaczynają rozmowę od minimalnego zakresu, bardzo szybko zamykają sobie przestrzeń do negocjacji. Te, które pokazują pełną wizję rozwiązania, a dopiero potem schodzą z zakresu w zamian za konkretne ustępstwa, kończą z większą wartością projektu. Nawet jeśli finalnie zakres jest mniejszy, punkt odniesienia został ustawiony wyżej.

4. Traktuj napięcie jako koszt lepszego wyniku, nie jako błąd

Jeżeli chcesz więcej, napięcie jest częścią procesu. Próba jego natychmiastowego rozładowania często wygląda jak dobra współpraca, ale w praktyce oznacza szybkie ustępstwo. To, co jest nieprzyjemne w trakcie rozmowy, bardzo często decyduje o jakości wyniku po jej zakończeniu.

Przykład z negocjacji partnerskich: wiele osób obniża swoje oczekiwania tylko po to, żeby szybko rozładować napięcie i „mieć to z głowy”. Na krótką metę daje to ulgę. Na długą - gorszy wynik, który zostaje na lata. Moje doświadczenie pokazuje jasno, że najlepsze rezultaty pojawiają się tam, gdzie uczestnicy są w stanie wytrzymać napięcie kilka rund dłużej.

Zakończenie

Nie każdy osiągnie dokładnie to, co sobie założył. Ale osoby z wyższymi aspiracjami konsekwentnie dochodzą dalej. Nie dlatego, że zawsze wygrywają, tylko dlatego, że mają wewnętrzny punkt odniesienia, który trzyma je w grze.

Nasz mózg bardzo szybko wykrywa momenty, w których działamy niezgodnie z własnymi celami. Kiedy masz jasno ustawioną aspirację, każda decyzja, która Cię od niej oddala, wywołuje lekkie, nieprzyjemne ukłucie. Dokładnie jak z kaloriami. Jeśli wiesz, że Twoim celem jest 2500 kcal dziennie i masz to świadomie ustawione, to sięgnięcie po bezsensowny batonik nie przechodzi neutralnie. Coś się nie zgadza. Czujesz to. I właśnie ten mechanizm sprawia, że częściej trzymasz się ram, nawet jeśli czasem z nich wypadniesz.

Bez aspiracji tego nie ma. Jest tylko reagowanie na sytuację, chwilowe decyzje i „jakoś to będzie”. Z aspiracją pojawia się głód kierunku. Nie perfekcja, nie stuprocentowa konsekwencja, tylko średnio lepsze decyzje podejmowane częściej niż przypadkiem.

W negocjacjach rzadko przegrywamy z rynkiem. Znacznie częściej przegrywamy z własną sytością. Z momentem, w którym przestajemy czuć dyskomfort, bo już dawno przestaliśmy chcieć więcej. I tak wiem - są wyjątki, ale to nie zmienia tej ogólnej zasady.

Pytanie na koniec : w którym miejscu ostatnio obniżyłeś swoje aspiracje, zanim ktokolwiek powiedział „nie”? I ważniejsze - po co?

Chcesz lepiej przygotować swój zespół do negocjacji?

Zobacz warsztat z negocjacji

Oryginał na LinkedIn